Strony

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Jak łatwo przytyć w 9 miesięcy


"Teraz musisz jeść za dwoje."
"No weź sobie, przecież jesteś w ciąży."
"Zjedz, widocznie dziecko potrzebuje cukru."
"To normalne, że w ciąży przytyjesz. Zobaczysz, że jak się dziecko urodzi to schudniesz!"


Znacie to? Oczywiście nie zrzucajmy całej winy na otaczających nas dobrych ludzi. U mnie pojawiły się usprawiedliwienia typu "Oj tam, po ciąży przecież to zrzucę!". Nigdy sobie nie żałowałam jeśli chodziło o jedzenie (w tym słodycze, które po prostu uwielbiam!) to i czemu miałam sobie żałować w takim momencie? A mniej więcej w 6 miesiącu mojej ciążowej przygody cała ta budowana misternie ściema posypała się niczym domek z kart... Zadziałały hormony, pojawił się cellulitis. Nie, żebym wcześniej go nie miała, ale to, co stało się teraz...? Brrr... I znowu zadziałały hormony - ryczałam przez kilka dni. Wystarczyło, że spojrzałam w lustro. Przestało też pomagać magiczne "Zrzucę po ciąży!", zastąpione przez "Nigdy nie uda mi się z tego schudnąć!" Oj tak...

Większość kobiet przez pierwsze miesiące wymiotuje i nie ma apetytu. Cóż, nie spotkało mnie ani jedno ani drugie i myślę, że przyczyniło się to do wzrostu mojej wagi. Do tego pierwsze trzy miesiące przespałam. Naprawdę - wstawałam z łóżka, odprowadzałam Męża do drzwi (praca) i wracałam do łóżka. Każda pora dnia i nocy była za to odpowiednia na posiłek :) 

Wzięłam się za siebie w 7 miesiącu. Może trochę późno, ale lepiej tak niż wcale. Zamieniłam jasne pieczywo na ciemne, ograniczyłam słodycze do niezbędnego minimum kiedy to już naprawdę nie mogę wytrzymać, jem więcej warzyw i owoców, smażone mięso zamieniłam w miarę możliwości na gotowane. Oczywiście piję dużo wody. Do tego zaczęłam częściej spacerować i kontynuowałam wprowadzone w 5 miesiącu ćwiczenia dla kobiet w ciąży. Choć te ostatnie coraz częściej sobie odpuszczam, ponieważ coraz trudniej mi je wykonywać. Wcieram też w siebie dwa razy dziennie balsamy antycellulitowe i nawilżające. Może nie spowodują poprawy, ale mam nadzieję, że dzięki nim nie będzie gorzej.

Nie próbuję schudnąć w 8 miesiącu ciąży, ale staram się trzymać regularnych pięciu posiłków dziennie i nie jeść ponad to, co jest potrzebne organizmowi mojemu i Młodego. I znowu wprowadziłam myślenie magiczne "Zrzucę po ciąży!", ale teraz podchodzę do niego z dystansem. Sama z siebie nie schudnę - będę o to walczyć i coś czuję, że będzie to zacięta walka.

Co mogę powiedzieć? Lepiej zadbać o siebie już od pierwszych miesięcy ciąży, nie usprawiedliwiać się głupio. Każda z nas jest inna - jedna schudnie w miesiąc po porodzie, a drugiej zamie to rok. Lepiej dmuchać na zimne. Warto pamiętać, że zapotrzebowanie kaloryczne w I trymestrze ciąży nie ulega zmianie, w II zwiększa się o 360 kcal, a w III o 475 kcal (źródło). Dla porównania: tabliczka (100 g) mlecznej czekolady, którą znalazłam we własnej szufladzie ma 529 kcal :)

Powodzenia!

16 komentarzy:

  1. Niestety to jest taka trochę pułapka, wszyscy mówią, że teraz to można jeść więcej i łatwo idzie przeholować. Ja jeszcze mam to przed sobą, także zobaczymy :).
    W każdym razie po ciąży będę trzymać kciuki za jak najszybszy powrót do formy! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze myślałam, że będę w ciąży bardzo aktywna i zrobię tyyyle rzeczy. Niestety rzeczywistość była inna - organizm się zbuntował i zwyczajnie zrobił sobie 3-4 miesiące odpoczynku :) Do tego doszedł strach przed poronieniem, który spowodował, że bałam się dużo chodzić, przesilać, ćwiczyć.
      Mam nadzieję, że u Ciebie będzie lepiej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Pociesze Cię, ja po porodzie schudłam 14kg! I to momentalnie, a nie robiłam nic wielkiego wcześniej. Jedynie słodycze w ciąży ograniczyłam do minimum a reszta normalnie plus wiadomo więcej owoców i wody. Każdej z nas organizm jest inny i kto wie może i na Ciebie czeka taka niespodzianka w postaci paru kilogramów mniej ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety słodyczy nie ograniczałam jakoś szczególnie :D Chociaż, gdzieś tam na początku dziewczyny straszyły mnie cukrzycą ciążową i może to mnie trochę ograniczało. Do tego muszę przyznać, że w pierwszych miesiącach nie ciągnęło mnie do słodkiego, nawet kawę czy herbatę przestałam słodzić. I chyba przesadziłam z wielkością posiłków: jadłam syte pierwsze śniadanie, ale drugie też było niczego sobie :) Poza tym przed ciążą, kiedy pracowałam, czasem nie było czasu na zrobienie sobie ciepłego obiadu czy zjedzenie drugiego śniadania. Czasem w ciągu dnia jadłam trzy posiłki, z czego jednym była jakaś sałatka z supermarketu. Więc jak w ciąży zaczęłam jeść codziennie obiady i wszystkie inne posiłki, to chyba mój organizm przeżył szok :)
      Chciałabym schudnąć jak najwięcej ile to możliwe przy racjonalnym trybie życia w pierwszy rok po porodzie :) Trzymaj kciuki!

      Usuń
    2. Trzymam, trzymam! Jestem pewna, że się uda :).

      Usuń
  3. Nie wiem czy widziałaś - http://mamy-mamom.pl/dlaczego-ciaza-ciazy-nierowna/ Ale to prawda co tam piszą, że każda ciąża jest inna. Grunt żeby dbać o siebie, i o małego człowieka, i to można robić ze zdwojoną siłą ;) Ale powiem Ci że po porodzie szybko traci się na wadze, małe dziecko wymaga dużo energii i sił i to wszystko się spala, będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, chciałabym żeby moje uda i pośladki wróciły do swojej poprzedniej masy... :)) Mam nadzieję, że spacery z małym człowiekiem mi w tym pomogą! A na stronkę już lecę :)

      Usuń
  4. Niestety, ale znam wiele kobiet, które w ciąży pozwalały sobie na wszystko, uważały, że robiły to dla dobra dziecka, przytyły 30kg, a po ciąży zostało im jeszcze dodatkowych 20kg.. uważam, że nie jest to zdrowe rozwiązanie, gdyż abstrahując od ciąży - gdy człowiek jest na diecie stara się jeść WARTOŚCIOWE rzeczy.. jak paczka chipsów ma pozytywnie wpłynąć na nasz organizm? A co dopiero nienarodzonego dziecka. Do wszystkiego trzeba podejść z głową, należy o siebie dbać, a nie traktować to jako chorobę, ale to tylko moja opinia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... ale co traktować jako chorobę? Ciążę? Bo jeśli tak, to nigdy nie myślałam w ten sposób i starałam się przez te kilka miesięcy funkcjonować w miarę normalnie (wiadomo, że z głową) :)
      Ja sama nigdy nie mówiłam, że jak jem słodycze to robię to dla dobra dziecka (rozumiem, że to nawiązanie do cytatów z początku posta). Po prostu uważałam, że uda mi się jeść to, co przed ciążą i nie przytyć, ponieważ funkcjonowałam tak przez wiele lat :) To znaczy nie chcę żeby zabrzmiało to w ten sposób, że obżerałam się jak świnia :D Po prostu jadłam to, na co miałam ochotę i wtedy, kiedy miałam na to ochotę. Przykładowo: jeśli miałam chęć na tabliczkę czekolady to po prostu ją jadłam. Niestety, zmiany hormonalne i ograniczony ruch w pierwszych miesiącach ciąży spowodowały, że wszystko to, czego do tej pory nie było widać zaczęło wyglądać na światło dzienne :) Na szczęście nie przytyłam przytoczonych 30 kg, aż tak źle nie jest :D Ufff!
      Swoja drogą uważam, że nie trzeba być na diecie, aby jeść wartościowe rzeczy ;) To znaczy, tak naprawdę każdy styl jedzenia, w którym się aktualnie odnajdujemy jest jakąś dietą. Lubię ciemne pieczywo, lubię owoce i warzywa i lubię mięso gotowane na parze, więc nie muszę na szczęście zmieniać radykalnie swoich nawyków żywieniowych. Uważam też, że paczka chipsów raz na jakiś czas nie szkodzi ani mi, ani dziecku. Można jeść wszystko tylko oczywiście, tak jak napisałaś - z głową. Ważne, żeby śmieciowe jedzenie nie zdominowało tego pełnowartościowego :)
      A że staram się ograniczyć teraz cukier do minimum... To akurat nie dlatego, że według mnie jest szkodliwy i powinno się trzymać od niego z daleka tylko po prostu chcę przytyć już tylko tyle, ile trzeba :D Nie wyobrażam sobie wyeliminowania całkowicie słodyczy ze swojego życia. Może to i nałóg jak każdy inny, ale nie będę sobie odmawiała wszystkiego. Nie piję, nie palę, to chociaż mogę czasem zatracić się w czekoladzie :D

      Usuń
  5. Feliz Natal!!! Que a manjedoura do seu coração esteja pronta para receber o Menino Jesus que irá nascer!!!
    Um ano novo repleto das bençãos de Deus!!!
    Doce abraço com carinho, Marie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wszystkiego dobrego na nadchodzące Święta :)

      Usuń
  6. W tej ciąży na finiszu przytyłam 10 kg,poprzednia też jakoś tak przebiegła,schudłam szybko,aktywność,praca,dom dziecko,karmienie piersią i w sumie ważyłam mniej niż przed ciążą,tak do 3-4 miesięcy schodziło .
    Teraz nie wiem jak będzie,ale znając siebie to po porodzie wrócę zaś na wysokie obroty,zresztą nadal pracuję a do porodu miesiąc)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, to masz fajnie! Pewnie gdybym ciągle pracowała to też bym mniej przybrała.
      Ja poniekąd byłam trochę zmuszona do przejścia na zwolnienie już w drugim miesiącu, także nie było mowy o aktywnym życiu :) Poza tym planuję wykorzystać maksymalnie urlop macierzyński i rodzicielski. Ale nie zamierzam się obijać! :)

      Usuń
  7. Ja niestety w ciazy przytylam bardzo duzo po ciazy tylam dalej... Ciezko mi teraz schudnac... Cwiczylam i niestety nadwyrezylam tak stawy kolanowe ze ledwo co chodzilam... A w coazy mialam takie napady glodu ze nie dalo sie nie jesc... Kazda kobieta jest inna ja niestety mam slaba wole w tych sprawach... Jak patrze na zdjecia sprzed porod to az mi wstyd!! Marze ze kiedys bedzie jak przed ale i tak najwazniejszy jest synek on mi daje tyle szczescia ze ta waga malo co sie przejmuje on mnie kocha taka jaka jestem.. Od wagi wazniejsze jest szczescie psychiczne bo wage zawsze mozna zrzucic :) buziaki czekamy na bobaska :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niestety w ciazy przytylam bardzo duzo po ciazy tylam dalej... Ciezko mi teraz schudnac... Cwiczylam i niestety nadwyrezylam tak stawy kolanowe ze ledwo co chodzilam... A w coazy mialam takie napady glodu ze nie dalo sie nie jesc... Kazda kobieta jest inna ja niestety mam slaba wole w tych sprawach... Jak patrze na zdjecia sprzed porod to az mi wstyd!! Marze ze kiedys bedzie jak przed ale i tak najwazniejszy jest synek on mi daje tyle szczescia ze ta waga malo co sie przejmuje on mnie kocha taka jaka jestem.. Od wagi wazniejsze jest szczescie psychiczne bo wage zawsze mozna zrzucic :) buziaki czekamy na bobaska :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem o czym mowa jeśli chodzi o te napady głodu... Na szczęście im bliżej końca tym mniej je odczuwam ;) I też nie należę do tych, co mają silną wolę. Mogę się zarzynać ćwiczeniami, ale nie potrafię odmówić sobie zjedzenia tego, co lubię.
      Przeraża mnie ilość kilogramów, które doszły, ale ciągle mam nadzieję, że uda mi się pozbyć przynajmniej większości z nich. Są dni, kiedy patrzę w lustro i myślę sobie "Nie jest w sumie tak źle" :)

      Usuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo!